Kursanci często pytają nas, czym właściwie Kobido różni się od Sei Kao czy Shin Kao, skoro wszystkie „liftingują”. Krótko: to osobne szkoły pracy rękami, a nie jedna technika pod różnymi nazwami. Poniżej porównujemy siedem metod z kategorii masaży liftingujących w Akademii SPA i podpowiadamy, od czego zacząć.

Co je łączy, a gdzie zaczynają się różnice
Wszystkie te metody to praca rąk. Bez aparatury, bez igły, bez naruszania skóry. Pracujemy z tkankami miękkimi: mięśniami, powięzią, skórą i przepływem płynów. Klientki przychodzą zwykle z podobną listą życzeń. Chcą wyglądać świeżej, mieć wyraźniejszy owal, mniej opuchlizny i mniej napięcia w mimice.
Różni się droga. Kobido to dynamiczna, rytmiczna sekwencja. AsaYake to powolna praca z powięzią. Shin Kao daje mocny ucisk, a Zoga Face Integration i Hadado zaczynają od oceny twarzy i dopiero potem planują zabieg. Część metod kończy się na twarzy, inne obejmują szyję, kark, dekolt i obręcz barkową, a niektóre wchodzą nawet do wnętrza jamy ustnej.
Na każdym kursie powtarzamy jedno: efekt jest możliwy, ale nikt go nie gwarantuje. Zależy od stanu tkanek, wieku, stylu życia, regularności wizyt i od Twoich rąk. Żadna z tych metod nie zastępuje zabiegów medycznych ani konsultacji lekarskiej.
Siedem metod po kolei
Przy każdej piszemy o dwóch rzeczach: jak wygląda praca z klientką i jak wygląda kurs u nas w Akademii.
Kobido: od tego zaczyna większość
Japoński masaż liftingujący twarzy, od którego większość osób zaczyna specjalizację. Zabieg ma stałą kolejność: przygotowanie tkanek, część liftingująca, domknięcie. Kolejność ruchów zapamiętasz szybko. Dłużej trwa to, na co na sali poświęcamy najwięcej czasu, czyli jakość dotyku, kierunki, tempo i kontrola napięcia.
Kurs Kobido trwa standardowo 3 dni i ma 5 modułów plus moduł bonusowy. Zaczynamy od podstaw, ale osoby z doświadczeniem też sporo u siebie porządkują. Grupy liczą 6-20 osób, a cena zależy od terminu i miejscowości. Na koniec dostajesz certyfikat Akademii SPA i World Massage Federation, a szkolenie ma wpis w RIS i BUR. O samym zabiegu piszemy osobno w artykule o efektach, przebiegu i przeciwwskazaniach masażu Kobido.
Sei Kao: twarz zaczyna się niżej, niż myślisz
Sei Kao wychodzi z założenia, że lifting nie bierze się z samej pracy na powierzchni skóry. Terapeuta zajmuje się napięciami mięśniowo-powięziowymi, obrzękiem i ustawieniem szyi i głowy, a do tego obręczą barkową i dekoltem. Charakterystyczna jest praca przedramieniem i elementy wyciszające układ nerwowy.
Kurs Sei Kao trwa 3 dni, można przyjść bez przygotowania, a w cenie są szkolenie, materiały i certyfikat. Kończy się wykonaniem pełnej sesji Sei Kao i wprowadzeniem do masażu buccalnego. Polecamy go osobom, które chcą mieć w ofercie dłuższy, terapeutyczny zabieg premium.
Korugi: manualne modelowanie twarzy
Korugi łączy terapię manualną, drenaż i głęboki masaż. Pracujesz nad owalem i rysami twarzy, nad napięciem mięśni i opuchlizną. To zabieg w połowie estetyczny, w połowie relaksacyjny, i klientki to lubią.
Kurs Korugi prowadzimy od podstaw, w grupach 6-20 osób. Kończy się certyfikatem Akademii SPA i World Massage Federation z wpisem w RIS i BUR.
Zoga Face Integration: trzy stopnie dla dociekliwych
To metoda dla tych, którzy chcą wiedzieć, skąd bierze się problem, zamiast odtwarzać protokół. Zoga Face Integration pracuje z napięciami mięśniowo-powięziowymi i zaczyna od pytania, skąd wzięła się asymetria albo rozmyty owal. W programie są m.in. stawy skroniowo-żuchwowe, mięśnie żucia, połączenie głowy i szyi oraz czepiec ścięgnisty.
Szkolenie ma trzy stopnie i trzeba je robić po kolei:
- I stopień: 3 dni (24 godziny zajęć), od podstaw,
- II stopień: 4 dni, po I stopniu; dochodzi m.in. praca wewnątrzustna i ocena wektorów napięć,
- III stopień: 5 dni, po I i II stopniu; kończy się pełną certyfikacją metody.
Hadado: dla tych, którzy mają już Kobido
Hadado stoi na fundamencie Kobido. Każdy zabieg zaczyna się od oceny twarzy, a każdy obszar (owal, policzki, okolice oczu, usta, bruzda nosowo-wargowa, szyja, dekolt) ma własny protokół, dobierany do rodzaju tkanki i problemu klientki. Sporo czasu na kursie zajmuje to, co dzieje się w tkankach w trakcie zabiegu.
Kurs Hadado trwa standardowo 3 dni i można go połączyć z warsztatami tapingu estetycznego. Najwięcej wynoszą z niego osoby, które Kobido mają już w rękach i chcą pracować bardziej pod konkretną twarz.
AsaYake: powoli i głęboko
24 skodyfikowane sekwencje oparte na japońskich technikach pracy z powięzią. Ruchy są głębokie, ale bardzo powolne: uciski, ugniatanie, ruchy okrężne, rozciąganie. Pracujesz na dekolcie, szyi, twarzy i głowie. Delikatność jest tu zasadą, dlatego AsaYake to nasza pierwsza propozycja dla klientek, które nie znoszą mocnego dotyku.
Kurs AsaYake trwa 2 dni, nie wymaga przygotowania, odbywa się w Warszawie. Terminy znajdziesz na stronie kursu.
Shin Kao: kłykcie zamiast opuszków
Tu zmienia się narzędzie. Pracujesz kłykciami, nie opuszkami, więc docierasz do głębokich warstw mięśni twarzy. Jedna sekwencja obejmuje twarz, szyję, kark i głowę. Bodziec jest wyraźny, głęboki, ale nie bólowy, a intensywność zawsze dopasowujesz do tolerancji klientki.
Kurs Shin Kao trwa 2 dni, nie wymaga przygotowania, odbywa się w Warszawie. Przydaje się przy klientkach z obrzękami czy wiotkością, u których lżejsze metody nie wystarczają, i jako mocniejszy zabieg w serii.
Porównanie w skrócie
- Kobido: dynamiczna sekwencja liftingująca; 3 dni; od podstaw.
- Sei Kao: twarz, szyja, dekolt i obręcz barkowa, praca przedramieniem; 3 dni; od podstaw.
- Korugi: modelowanie z elementami drenażu i głębokiego masażu; od podstaw.
- Zoga Face Integration: praca z napięciami po ocenie twarzy; trzy stopnie (3, 4 i 5 dni).
- Hadado: personalizacja po ocenie twarzy; 3 dni; opcjonalnie z warsztatem tapingu.
- AsaYake: powolna praca powięziowa w 24 sekwencjach; 2 dni; bez wymagań.
- Shin Kao: głęboka praca kłykciami, twarz z karkiem i głową; 2 dni; bez wymagań.
Która metoda dla jakiej klientki
Metodę dobieramy po rozmowie i po tym, co czujemy pod rękami. Z grubsza wygląda to tak:
- pierwszy masaż twarzy w życiu, klientka chce odpocząć i się odświeżyć: Kobido albo Korugi,
- wrażliwa osoba, która nie lubi mocnego dotyku: AsaYake,
- napięcie schodzi z karku i barków, dużo godzin przy komputerze: Sei Kao albo Shin Kao, bo obejmują szyję i okolice karku,
- obrzęki i wiotkość, a lżejsze metody nie wystarczyły: Shin Kao,
- asymetrie, zaciskanie zębów, splątane wzorce napięć: Zoga Face Integration, najlepiej od II stopnia,
- stała klientka, która chce zabiegu szytego na miarę: Hadado.
Jeśli klientka wspomina o bólach głowy, problemach ze stawem skroniowo-żuchwowym albo jest po zabiegach czy operacjach, najpierw konsultacja lekarska, potem decyzja o masażu. Masaż twarzy nie jest leczeniem.
Od którego kursu zacząć
To pytanie słyszymy najczęściej. Odpowiedź zależy od tego, gdzie jesteś zawodowo i jaki zabieg chcesz sprzedawać.
Jeśli dopiero zaczynasz pracę z twarzą, wybierz metodę prowadzoną od podstaw, z jasnym protokołem: Kobido, Korugi albo I stopień Zoga Face Integration. Po takim kursie masz gotowy zabieg, który od razu możesz wprowadzić do oferty.
Masz już Kobido i chcesz się czymś wyróżnić? Następny krok to Hadado, jeśli chcesz personalizować, albo Shin Kao, jeśli potrzebujesz mocniejszego bodźca dla trudniejszych przypadków. Do oferty premium dobrze pasuje Sei Kao.
A jeśli ciągnie Cię do pracy z napięciami twarzy na poważnie, zostaje pełna ścieżka Zoga Face Integration: trzy stopnie, od protokołu do indywidualnego planu terapii.
Przed zapisem porównaj czas trwania, miasto i prowadzącego. Daty wszystkich szkoleń są w terminarzu kursów.
Czego nie obiecywać klientkom
Masaż liftingujący dobrze się sprzedaje, bo klientka wychodzi z poczuciem świeższej, lżejszej twarzy, bez igły i aparatury. Właśnie tu najłatwiej przesadzić. Nie obiecuj „liftingu jak po operacji”, odmłodzenia o ileś lat ani leczenia dolegliwości. Mów uczciwie: efekt jest możliwy, zależy od tkanek i regularności, a każdy reaguje trochę inaczej.
Gdy klientka waha się między masażem a gabinetem medycyny estetycznej, spokojnie wytłumacz jej różnice. Przyda się tekst Kobido a zabiegi medycyny estetycznej.
Nie musisz znać wszystkich siedmiu metod. Naprawdę. Opanuj jedną porządnie, zbuduj na niej grono stałych klientek, a kolejne techniki dokładaj wtedy, gdy zobaczysz, z czym ludzie do Ciebie przychodzą.
I jeszcze jedno: certyfikat potwierdza umiejętności zdobyte na kursie, ale nie daje uprawnień medycznych i nie zastępuje kwalifikacji zawodowych.
FAQ
Który masaż liftingujący twarzy jest najlepszy na początek?
Metoda prowadzona od podstaw, z gotowym protokołem: Kobido, Korugi albo I stopień Zoga Face Integration. AsaYake i Shin Kao też nie wymagają przygotowania, ale są bardziej wyspecjalizowane.
Czym Kobido różni się od Hadado?
Kobido to fundament: stała sekwencja na całą twarz. Hadado zaczyna od oceny twarzy i dobiera osobne protokoły do konkretnych obszarów i problemów klientki. Dlatego polecamy je głównie osobom, które Kobido już znają.
Która metoda jest najdelikatniejsza, a która najmocniejsza?
Najdelikatniej odbierane jest zwykle AsaYake, z powolnymi ruchami powięziowymi. Najmocniejszy bodziec daje Shin Kao, w którym pracuje się kłykciami, choć i tu intensywność dopasowujesz do tolerancji klientki.
Czy na Zoga Face Integration II stopnia można zapisać się bez I stopnia?
Nie. II stopień wymaga I stopnia, a III stopień obu poprzednich. Pełną certyfikację metody daje dopiero przejście wszystkich trzech.
Od czego zależy cena kursu masażu liftingującego?
Głównie od długości szkolenia, stopnia i tego, co jest w pakiecie, np. warsztatu tapingu przy Hadado. Przy Kobido znaczenie mają też termin i miejscowość. Aktualna cena i terminy są na stronie każdego kursu.
Czy masaż liftingujący zastąpi medycynę estetyczną?
Nie. To praca manualna o innym zakresie. Może poprawić wygląd i samopoczucie, ale nie zastępuje zabiegów lekarskich ani konsultacji medycznej.
